Szkoła w Bakrang-6 wybudowana i oddana do użytku! Świętujemy sukces!

Drodzy Darczyńcy i Wspierający!

Pod koniec maja dzielnie pracowaliśmy nad wykończeniem naszej szkoły. Dobieraliśmy kolory, malowaliśmy budynek, okna i drzwi, zakładaliśmy lampy, wiatraki, kontakty. Było naprawdę intensywnie. Z lotniska w Kathmandu odebraliśmy także gości z Polski - Anię Wawrzyniak z naszego Stowarzyszenia, która w Polsce zajmowała się projektem oraz trzech największych darczyńców naszej szkoły - Panią Jadwigę Pastwę (mamę Macieja, która wyraziła zgodę na sprzedaż mieszkania po babci i zawsze wspierała nas w naszych działaniach), Marię Magdalenę Kwiatkiewicz i Michała Kwiatkiewicza oraz Pawła Skrzyniarza z synem Jeremim.
I nagle, zupełnie niespodziewanie przyszedł ten nadzwyczajny dzień... 2 czerwca 2017 roku w wiosce Bakrang-6 w Nepalu otworzyliśmy największą szkołę wybudowaną po trzęsieniu ziemi dzięki wsparciu polskich darczyńców! Naszej polskiej szkole nadaliśmy imię Marii Magdaleny Kwiatkiewicz - poznańskiej filantropki, podróżniczki, fotografki, która od początku do końca wspierała nasz projekt, ale również wiele innych miejsc w Nepalu! Dziękujemy.
To był naprawdę niesamowity dzień. Pełen wzruszeń i łez. Dzień, w którym jak nigdy wcześniej poczuliśmy satysfakcję z naszej pracy. Były to emocje, których nie da się opisać, nie da się zrozumieć, nie da się wytłumaczyć. I nie wiem co mogłabym więcej napisać na ten temat, bo żadne słowa nie wystarczą. Pozwolę obie więc zacytować swój wpis z profilu projektowego na Facebook'u pisany tuż po otwarciu:

"O tym dniu marzyliśmy od dwóch lat, a wiec od momentu, kiedy w naszych głowach rodził się pomysł projektu budowy szkoły. Niekiedy bardzo w niego wierzyliśmy, a niekiedy wydawało nam się, ze nigdy go nie doczekamy. 
Budowa jakiegokolwiek budynku to niestety nie jest łatwa sprawa. Teraz wiemy to doskonale.
Bywały dni, kiedy byłam zła, zdenerwowana, zestresowana, wściekła, zawiedziona, wykończona i pozbawiona jakiejkolwiek energii. To było największe wyzwanie, jakiego się podjęłam. Najwieksza praca, jaką wykonałam. Było po prostu bardzo ciężko. O tych wszystkich złych chwilach nie chce już nawet pamiętać.
Ale mimo wszystko udało się! Nie wiadomo kiedy ten czas minął, ale dokonaliśmy niemożliwego. 2 czerwca 2017 roku, po dwóch latach pracy, otworzyliśmy polską szkołę w nepalskiej wiosce Bakrang 6, której nadaliśmy imię Marii Magdaleny Kwiatkiewicz - wspaniałej filantropki, wspierającej nie tylko nasz projekt, ale wiele wiosek w Nepalu i wielu ludzi na całym świecie.
A jednak doczekaliśmy się tego dnia! I było przepięknie! Cudownie i wzruszająco. Z radości i sentymentu popłakaliśmy się więcej niż kilka razy. Wyobrażacie to sobie? To uczucie, gdy po dwóch latach wolontariackiej pracy i roku życia spędzonym w Nepalu spełnia się największe marzenie, o jakim myśleliście? A tym bardziej, ze wielokrotnie kłody sypały się pod nogi i wydawało się to niemożliwe?
Nieskromnie mówiąc - szkoła jest silna, solidna i piękna! Wszyscy są zachwyceni, dzieci uśmiechają się z radości, a my nie możemy się napatrzeć, czego udało nam się dokonać. Jesteśmy dumni.
Mimo wielu problemów doskonale wiem, że dzień otwarcia był najpiękniejszym dniem w moim życiu. I nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, aby to się zmieniło.
Było wiele osób, dziewczynki tańczyły w narodowych strojach, zabrzmiał hymn nepalski i polski, były przemówienia, prezenty, a dzieci ze szkoły w polskim języku krzyczały "Dziękujemy, dziękujemy!" I "Sto lat, sto lat, niech żyją, żyją nam!"
Jak o tym pisze, to wciąż mam łzy w oczach.
Nie wierzę, ze otwarcie już za nami, że powoli gasimy światło w projekcie. Kiedy to wszystko się wydarzyło? W miejscu, w którym widzicie dzisiaj szkołę, pól roku temu nie stało zupełnie nic, a dwa lata temu straszyły zgliszcza szkoły, która runęła podczas trzęsienia ziemi. A od teraz dzieci noga korzystać z ośmiu nowych, komfortowych i dużych sal.
I chyba naprawdę nie mam slow, by opisać to, co czuję. Nie zrozumie bowiem nikt, kto tego nie przeżył. Jesteśmy dumni.
Jeszcze raz dziękujemy wszystkim Darczyńcom i Wspierającym. Bez Was by się nie udało". 

Dzisiaj, od trzech dni, jesteśmy już w Polsce. Próbujemy przystosować się na nowo do tutejszej rzeczywistości. A jeszcze kilka dni temu żegnaliśmy się z sentymentem z dzieciakami ze szkoły, sąsiadami, nepalskimi przyjaciółmi...
Ostatni miesiąc był tak intensywny, tak zaskakujący, męczący, pracowity, wyjątkowy, że naprawdę jeszcze nie wiem jak go opisać, podsumować. 
Zobaczcie tymczasem jak wyglądała ceremonia otwarcia, jak prezentuje się nasza szkoła i czekajcie na kolejne materiały z otwarcia, które sukcesywnie będziemy wrzucać! Pozdrawiamy!














Wyobraźcie sobie, że siedem miesięcy temu dokładnie w tym samym miejscu nie stało zupełnie nic...


Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale! Kibicowalem nieustannie Waszemu przedsięwzięciu od pierwszych dni i widząc Wasz entuzjazm i determinację ani chwili nie przestałem wierzyć, że mimo ogromnych trudność Wam się uda. Zrobiliście wielką wspaniałą rzecz i niechby wielu innych z nas zdobylo się na taką odwagę i poszło w wasze ślady.

      Usuń
    2. Gratuluję!!!Szczerze podziwiam i dziękuję za Wasze zaangażowanie i wytrwałość! Szkoła jest piękna,a świat zdecydowanie lepszy dzięki takim osobom jak Wy! Biję brawo i chylę czoło!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty