Zgoda z Ministerstwa to jednak nie wszystko

W piątek (18.03.2016), tuż po opublikowaniu ostatniego posta na blogu, w domu czekała na mnie zaskakująca informacja. Prakash zadzwonił do nas z nowiną, iż... otrzymaliśmy zgodę na budowę szkoły w Bakrang-6! Jaka była nasza pierwsza reakcja? Popatrzyliśmy na siebie z Maciejem i nie uwierzyliśmy w te radosne wieści - zbyt długo już czekaliśmy i zbyt wiele razy nas zwodzono.
-Nie uwierzę dopóki nie zobaczę - powiedziałam głośno.

Zgoda została ponoć odebrana przez byłego ucznia naszej szkoły, a dzisiaj pracownika jednego z Ministerstw w Nepalu, który również pomagał nam w zdobyciu pozwolenia.
W sobotę umówiliśmy się na spotkanie, aby odebrać pozwolenie. Nasz znajomy przybył na nie niemal bez niczego. W rękach nie trzymał żadnych dokumentów, ani żadnej teczki, w której mogłaby znajdować się zgoda.

-Niby gdzie są nasze papiery? - zapytałam po cichu Macieja. Wciąż nie chciało mi się wierzyć, że otrzymaliśmy pozwolenie. Znajomy wyjął z kieszeni kartkę papieru - dokładnie sztuk jeden. W dodatku pogiętą, złożoną na cztery części. Rozwinął kartkę i dumnie nam pokazał.  Przez chwilę przyglądaliśmy się kilku zdaniom napisanym w języku nepalskim. Zamiast skakać z radości, zapytaliśmy:
-I to wszystko? Po czterech miesiącach czekania? Tylko tyle?


Pan Ram, który również uczestniczył w spotkaniu, przetłumaczył nam dokument i potwierdził, iż stemple i podpis pochodzą z Ministerstwa Edukacji. Faktycznie otrzymaliśmy zgodę! Dokument ten nie oznacza jednak, iż możemy przystąpić do pracy. To właśnie tutaj znalazłam haczyk, którego od początku szukałam. Otrzymaliśmy niejako pozwolenie na działalność w celu odbudowy szkoły w Bakrang-6, jednak w dalszym ciągu nikt nie zatwierdził naszego projektu, który złożyliśmy w Ministerstwie. I niby w jaki sposób mamy budować szkołę bez zatwierdzonego projektu? O ironio losu!

-To nic! I tak jesteśmy jeden krok do przodu! - pomyśleliśmy zgodnie. Jednak jakie działania powinniśmy teraz podjąć? Każdy mówił nam coś innego. Zatrudnić drugiego inżyniera/nie zatrudnić drugiego inżyniera. Udać się do Departamentu Edukacji/nie udać się do Departamentu Edukacji. Pojechać do District Education Office w Gorkha/nie pojechać do District Education Office. Czyste szaleństwo. Wszyscy zgodnie próbowali nas za to przekonać, że ze zdobytym pozwoleniem możemy rozpocząć pracę. Nikt nie widział problemu tam, gdzie my go widzieliśmy. Nie możemy przecież rozpocząć budowy szkoły bez zatwierdzonego projektu!

Odkąd tylko pamiętam narzekałam na działanie polskich urzędów. Po pobycie w Nepalu zmieniłam zdanie. Teraz kłaniam się nisko i przepraszam wszystkich urzędników. Jak załatwia się tego typu sprawy w Polsce? Skompletowane dokumenty składa się w urzędzie. Pracownicy określają termin, po którym powinniśmy ponownie zgłosić się w danym miejscu. W tym czasie urzędnicy dokładnie sprawdzają nasze dokumenty. Gdy po upływie odpowiedniego terminu pojawiamy się ponownie w urzędzie - albo otrzymujemy zgodę albo pracownicy wskazują nam, jakie popełniliśmy błędy. Gdy je już poprawimy, przechodzimy całą procedurę od nowa i otrzymujemy pozwolenie. Jak tego typu sprawy załatwia się w Nepalu? Nie wiem. Ba! Nikt tego nie wie. Nawet sami urzędnicy. Próbowałam to rozszyfrować, ale nie potrafię.

Od momentu uzyskania zgody przez kilka dni staraliśmy dowiedzieć się, co możemy zrobić, aby nasz projekt został jak najszybciej zatwierdzony. We wtorek (22.03.2016) udało nam się spotkać z naszym inżynierem. Zleciliśmy mu jeszcze wykonanie kilku drobnych poprawek i wspólnie zdecydowaliśmy, że następnego dnia pojedziemy do District Education Office w Gorkha, pod który podlega nasza szkoła, aby przedstawić ponownie skompletowane dokumenty wraz ze zgodą z Ministerstwa Edukacji.

We wtorek w Nepalu hucznie obchodzono jedno z najważniejszych świąt hinduistycznych - Holi. To święto wiosny, ognia, radości, miłości, tolerancji i przebaczenia. Ludzie w całym kraju oblewają się wodą i posypują kolorowymi farbami w proszku. Tego dnia po prostu nie da się być czystym. Nieustannie ktoś atakował nas na ulicy. Jako jedyni turyści na naszej dzielnicy byliśmy smakowitym kąskiem. W święto Holi wiele osób unika wychodzenia z domu. My szybko daliśmy wciągnąć się w zabawę i posypywaliśmy się proszkami z dziećmi, młodzieżą, a nawet dorosłymi, krzycząc przy tym głośno "Happy Holi!". Stoczyliśmy prawdziwą uliczną walkę. Byliśmy cali mokrzy i wysmarowani różnymi barwami od stóp do głów. Święto Holi bardzo nam się spodobało :)




W środę z samego rana pojechaliśmy do Gorkha. Tutaj spotkaliśmy się z Prakashem i udaliśmy się do District Education Office. Przedstawiliśmy zgodę z Ministerstwa i nasz projekt. Tutaj wreszcie padły konkretne deklaracje i odpowiedzi. Projekt w trzech egzemplarzach zostaje w biurze, a następnego dnia trafi w ręce decydującego inżyniera, który dokładnie sprawdzi jego poprawność. Jeśli wszystko będzie się zgadzać - projekt zostanie zatwierdzony i możemy rozpocząć budowę. W razie błędów inżynier doradzi nam, jakie powinniśmy podjąć kroki. 

W czwartek (24.03.2016) zrealizowaliśmy plan z dnia poprzedniego. Udaliśmy się ponownie do District Education Office wraz z Prakashem, aby uzyskać odpowiedzi na które tak długo czekaliśmy. Choć dzień wcześniej urzędnicy zapewniali nas, że zatwierdzą nasz projekt - w rzeczywistości tak się nie stało (czego oczywiście się spodziewałam).


Główny inżynier pochwalił nasz projekt. Powiedział także, iż został on bardzo dobrze przygotowany.  Urzędnicy wciąż jednak nie mogą go zatwierdzić. Co musimy teraz zrobić? Po pierwsze zatrudnić inżyniera strukturalnego, który przygotuje analizę strukturalną. To zajmie prawdopodobnie tydzień bądź półtorej tygodnia. Po drugie z wszystkimi dokumentami i analizą strukturalną musimy udać się do Departamentu Edukacji, gdzie tamtejsi inżynierowie zatwierdzą projekt. Potrzebują na to kilku kolejnych dni. Po trzecie musimy wrócić do District Education Office, gdzie otrzymamy ostateczną zgodę i wreszcie będziemy mogli rozpocząć pracę.

Mamy ogromną nadzieję, że wszystko będzie wyglądało w taki sposób, w jaki przedstawili nam to urzędnicy. Czy faktycznie tak będzie? Zobaczymy. W Nepalu przecież wszystko jest możliwe.
W pośpiechu opuszczamy zatem Gorkha i wracamy do Kathmandu, by spotkać się z inżynierem strukturalnym i zlecić mu wykonanie analizy do naszego projektu. Trzymajcie kciuki i czekajcie na nowe informacje! My wciąż mamy nadzieję, że w tym roku uda nam się rozpocząć budowę! Jak napisała ostatnio moja przyjaciółka Justyna - w Nepalu doświadczamy życiowej lekcji cierpliwości :)

Komentarze

Popularne posty