Czy to dzieje się naprawdę?!


Jesteśmy już trzeci dzień w Nepalu. Chyba jeszcze do końca nie mogę w to uwierzyć. 13.11.2015 wylądowaliśmy w Katmandu. Oczywiście nie obyło się bez przygód - ale zacznijmy od początku.
Długo przygotowaliśmy się do wyjazdu. Ciągle pojawiały się nowe pomysły, ale wydawało się nam, że mamy jeszcze dużo czasu. Już kilka dni przed wylotem dopadł nas niestety ogromny stres. Maciej chodził nieustannie poddenerwowany. Niezwykle cieszył się z podróży, ale wciąż odczuwał napięcie. W dodatku angażował się we wszystkie otrzymane propozycje. Telefoniczny wywiad do 1 w nocy? Czemu nie! Wizyta w studiu telewizyjnym przed wylotem? Czemu nie! Niby ciągle nad czymś pracowaliśmy, ale sprawy stale się namnażały. A na pakowanie, jak nie trudno się domyśleć, nie było czasu. Kilka dni przed wyjazdem żegnaliśmy się w siedzibie Stowarzyszenia "Lepszy Świat" z wszystkimi bliskimi nam osobami, które zaangażowały się w projekt.  Przez chwilę aż żal było opuszczać Polskę.


Dopiero dzień przed wylotem rozpoczęliśmy pakowanie. Szybko okazało się, że to zadanie wcale nie należy do najłatwiejszych. Szczególnie dla mnie, osoby, która nigdy nie była w podróży. Nieustannie o coś pytałam Macieja, czym prawdopodbnie jeszcze bardziej potęgowałam odczuwane przez niego napięcie.  W końcu już sama nie wiedziałam, kiedy powinnam się odzywać, a kiedy nie.  Starałam się zatem mówić jak najmniej. Czułam się wtedy bezpieczniej. Sama dawno nie byłam tak zestresowana. Od kilku nocy nie spałam, a gdy w końcu udało mi się usnąc na pół godziny, śniłam, że Maciej mnie bije i ląduję w szpitalu. O ironio losu!

Moja wytrzymałość na stres skończyła się 12 godzin przed wylotem. Najpierw Maciej zablokował sobie kartę do bankomatu. Usilnie próbował wyjaśnić tę sprawę z konsultantami na infolinii. Niestety, musi czekać na nowy pin, który zostanie wysłany pocztą. Na długo po naszym wylocie z Polski. Pamiętam, gdy Maciej mówił do mnie miesiąc temu: "Nie przejmuj się kartami bankomatowymi, Jędernaliku. Nie musisz mieć ich wiele, ja sam mam kilka". Dzień przed wylotem okazało się, że z tych kilku kart aktywna jest tylko jedna. Reszta albo straciła datę ważności, albo ma uszkodzony mikrochip, albo własnie została zablokowana. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że Maciej, jako wieloletni podróżnik, wszystko kontroluje i o nic nie muszę się martwić. Jednak nawet najlepszym zdażają się wpadki.

O problemie z kartami szybko zapominamy. Na tym się jednak nie kończy. W domu panuje okropny bałagan, a my jesteśmy spakowani tylko do połowy. Ja, w związku z brakiem snu przez kilka ostatnich nocy, ledwo stoję na nogach. Mój mózg odmawia posłuszeństwa. Nagle przypomina nam się o wywiadzie, którego udzielaliśmy dla magazynu "Nad Poziomem Morza".  Obok naszych wypowiedzi pojawiły się tam także zdjęcia dzieci z wioski Bakrang-6. Maciej zadaje pytanie, które wywołuje przedwyjazdową burzę. "Dlaczego nie kupiliśmy kilku egzemplarzy? Przecież powinniśmy zabrać je ze sobą do Nepalu i pokazać mieszkańcom wioski! Bardzo by się ucieszyli, że piszą o nich w polskich gazetach". Przyznaję mu rację, ale tłumaczę też, że poprostu nie da się myśleć o wszystkim, że mamy milion spraw na głowie i jesteśmy zwyczajnie zmęczeni. Maciej wpada w słowotok i mówi wyraźnie podniesionym tonem, w ogóle mnie przy tym nie słucha. "Jak mogliśmy o tym zapomnieć? Przecież to powinna być pierwsza rzecz na naszej liście. Wiesz co to znaczy? Że mamy wodogłowie, że w ogóle nie nadajemy sie do tego, co robimy". W tym całym monologu pada oczywiście kilka ciekawych epitetów, które należy pominąć. Ja nic nie mówię, po prostu słucham. Słucham, trzęsę się ze złości, a przez głowę przechodzi mi myśl "Jeśli ten samolot w ogóle odleci - to będzie cud".

Zdenerwowani i źli idziemy spać. Wstajemy o 5, by załatwić ostatnie sprawy i dokończyć pakowanie. Jakby mało było problemów na naszej drodze - Maciej przypomina sobie, że nie zmienił taryfy w swoim telefonie komówkowym, a jeśli tego nie zrobi, jego numer za dwa miesiące przestanie funkcjonować. Dodajmy, że za trzy godziny musimy wyjść z domu. Cały Maciej. Złości się na wszystkich, że pracują zbyt wolno, a sam zapomina o najważniejszych kwestiach. Nawet jeśli o nich pamięta, to zostawia je na ostatnią chwilę. Czuję, że mam dosyć. Zastanawiam się, czy dotrwam do wylotu. Chcę już siedzieć w samolocie i mieć wszystko za sobą. Przedwyjazdowa gorączka doprowadza mnie do szaleństwa. Szczególnie niestabilność emocjonalna Macieja.
Cudem udaje nam się spakować na czas. Szczęście nam sprzyja i załatwiamy również kwestię telefonu. Dzieki Ani Płygawko i Kasi Sulejewskiej docieramy punktualnie do Komornik, gdzie czeka na nas bus do Berlina. Dziewczyny nie tylko nas odwiozły, ale pomogły także posprzątać resztki domowego bałaganu. O 12:30 wsiadamy do busa i ruszamy do Berlina. Podczas drogi poznajemy przesympatyczną rodzinę, która wraz z 4-letnim Jurkiem będzie lecieć do Chile. Ku naszemy zdziwieniu nasi nowi znajomi rozpoznają nas. Czytali o projekcie budowy szkoły w internecie i gazetach. Droga mija nam na nieustannych rozmowach. Na lotnisku robimy sobie wspólne zdjęcie i rozdzielamy się w poszukiwaniu informacji o naszych lotach. 


Samopoczucie Macieja diametralnie się zmienia. Mam wrażenie, że go nie poznaję. Jeszcze kilka godzin temu był spięty i nerwowy. Niewiele brakowało do poteżnej kłótni. Teraz jest wesoły i ciągle się uśmiecha. Stres po prostu z niego uleciał. Ze mnie z resztą też.
Po dwóch godzinach oczekiwania przechodzimy odprawę. Ja zostaję przepuszczona bez żadnych zastrzerzeń. Maciej musi udać się niestety do pomieszczenia obok, pracownicy lotniska szukają przy nim bomby atomowej. Zabawna historia. Bomby oczywiście nie znajdują :)
Ostatecznie docieramy do samolotu. Zajmujemy swoje siedzenia i czekamy na start. Czuję lekkie zdenerwowanie - to mój pierwszy lot. Za kilkanaście godzin będziemy w Nepalu. Czy to się dzieje naprawdę?!




Po godzinie 21 docieramy do Istabułu. W oczekiwaniu na przesiadkę zwiedzamy lotnisko, które wydaje się być niezwykle duże. Spacer po całej jego przestrzeni zajmuje nam aż 40 minut. Wsiadamy do drugiego samolotu i z niecierpliwością czekamy na przylot do Nepalu. Maciej szybko usypia, ja zaliczam kolejną bezsenną noc. Gdy w samolocie około 10:00 lokalnego czasu zapalają się ponownie światła i wszyscy pasażerowie odsłaniają rolety w oknach - to, co widzę odbiera mi dech w piersiach. Czuję, że cała drżę w środku. Widzę Himalaje. Nie ma chmur, świeci słońce. Widzę je niemal w całej okazałości i to nie jest sen!




Przed 12:00 lokalnego czasu lądujemy w Katmandu. Na lotnisku spędzamy dwie godziny załatwiając vizy i odbierając bagaże. Pracownikom wcale się tutaj nie śpieszy. W kolejce do jednego z kilku okienek spotykamy Tybetańczyków, którzy usilnie próbują się przed nami wepchnąć. Nie rozumieją ani słowa po angielsku, ale po interwencji szybko cofają się na koniec kolejki. Są przy tym niezwykle zabawni i sympatyczni.

 Paliwo jest tutaj faktycznie bardzo drogie. Indie nałożyły na Nepal blokadę ekonomiczną i litr paliwa kosztuje 5$! Musimy dostać się na drugi koniec miasta. Taksówka jest jednak stanowczo zbyt droga. Każda z naszych sakw waży 19kg. Do tego dwa mniejsze plecaki. Dźwiganie bagaży wymaga sporego wysiłku. Idąc, zastanawiamy się, jak Nepalczycy mogą nosić na swoich głowach do 70kg, dla nas jest to niewykonalne.

Łapiemy busa. Jest przepełniony. Jedyne miejsce znajduje się... na dachu! W Nepalu to zupełnie normalny zwyczaj. Miejcowi podrózują w ekstremalnym ścicku, a gdy nie ma miejsca w środku, wkakują z bagażami na dach. Podążamy ich śladami. Najpierw ładujemy sakwy, potem sami wspinamy się po drabince. Wszyscy patrzą na nas z zaciekawieniem, tutaj raczej nie widuje się białych turystów podróżujących w ten sposób. My za to chcemy żyć tak, jak miejscowi :) Do miejsca docelowego jedziemy godzinę. Z dachu autobusu oglądamy całe miasto! Droga jest wyboista, ale niezwykle przyjemna. Cudowna przygoda juz pierwszego dnia!




Warto zaznaczyć, że w Nepalu nie obowiązują niemal żadne przepisy ruchu drogowego. Ludzie jeżdżą jak chcą i nieustannie trąbią na siebie wzajemnie.Trąbią nawet wtedy, kiedy nie ma takiej potrzeby. Trąbią dla zasady. Jeśli miałabym opisać dźwięki Nepalu - po pierwszym dniu powiedziałabym "jedno wielkie trąbienie". 

Nie ma pasów dla pieszych, ani chodników. Na motor wsiadają nawet trzy bądź cztery osoby, przy czym tylko kierowca nosi kask. Dzieci siedzą w najróżniejszych miejscach i w najróżniejszych pozycjach. Często po prostu zwisają z motoru. A motorów jeździ tutaj najwięcej. Wszyscy się nagminnie wyprzedzają. Biorąc pod uwagę rozbudowane polskie przepisy i naszą kulturę jazdy - nepalskie drogi nie wydają się być bezpieczne, choć miejscowi świetnie sobie w tych warunkach radzą.

Docieramy do domu Pana Rama. Maciej poznał go jeszcze w maju, po trzęsieniu ziemi. Pan Ram uczył niegdyś w szkole, którą będziemy odbudowywać. Zostajemy ciepło przyjęci przez jego rodzinę. Rozmawiamy, opowiadamy o projekcie, pokazujemy atlas polski. Wypijamy pyszną herbatę z mlekiem i gramy z naszymi przyjaciółmi w karty za pieniądze. Udało mi się nawet wygrać kilkadziesiąt rupii :)



Po zmroku zwiedzamy jeszcze najbliższą okolicę. Jesteśmy bardzo zmęczeni, Maciej usypia na stojąco. W Nepalu trwa pięciodniowe religijne święto. Przyjeżdzamy niestety w ostatnim dniu, ale udaje nam się załapać na tradycyjne obchody. Śpiew i tańce! Jestem pod ogromnym wrażeniem.
Wszyscy są tutaj niewykle mili i gościnni. Witają się z nami na ulicach, machają do nas i serdecznie nas pozdrawiają. Ludzie są radośni i uśmiechnięci, a ich stroje bardzo kolorowe. Życie od razu staje się radosne i pełne optymizmu. Jestem zachwycona ich kulturą, zupełnie odmienną od kultury europejskiej.

 
Wracamy do domu Pana Rama. Szybka kąpiel - neplskie łazienki to jak dotąd jedyna rzecz, do której nie mogę się przyzwyczaić. Dosyć zaniedbane i niekoniecznie czyste. Unosi się w nich specyficzny zapach. Nie ma też ciepłej wody, co dla mnie, zmarźlucha, jest dosyć dużym problemem. Wszystko da się jednak zrobić, gdy tylko się tego chce. Po kąpieli szykujemy się do spania. Jestem wykończona, mam ogromne worki pod oczami, ledwo widzę. Kładę się do łóżka i jestem mocno zdziwiona. Śpimy na deskach przykrytych kocem i poduszką. Tak właśnie wygląda wierzch łóżka. Zdaję sobie sprawę, że do wielu rzeczy muszę się jeszcze przyzwyczaić. Usypiam szybko, jednak budzę się po kilku godzinach. Nie mogę się ułożyć. Boli mnie każda kość. Przewracam się z boku na bok po prostu odpoczywając. Nad ranem ponownie usypiam. Położylismy się spać po 22:00... wstaliśmy natomiast dopiero przed 12:00 w południe! 12 godzin spędzonych w łóżku, aż tak byliśmy zmęczeni! Chyba w ten sposób zrzucamy z siebie stres z ostatnich kilku tygodni.

14.11.2015r. - poranna (a raczej popołudniowa) kąpiel i ruszamy na miasto. W pobliskim sklepie kupujemy dla mnie nepalską kartę sim. Sprzedawca zachowuje moje zdjęcie i kopie paszportu. Pobiera także moje odciski palców, bardzo ciekawa procedura :) Ostatecznie okazuje się, że mój telefon nie widzi nepalskiej karty i numer przejmuje Maciej. Gdyby ktoś z Was chciał się z nami skontaktować, zapraszamy: +977 9818287297 :)

 
 Dzisiaj chcemy zwiedzić część Katmandu. Jest piękna pogoda, ponad 21 stopni. Środek polskiego lata.Do centrum jedziemy busem, znowu na dachu. Nieustannie poznajemy nowych Nepalczyków, którzy są niezwykle otwarci i bardzo szybko nawiązują rozmowę. Po 15 minutach podróży orientujemy się, że kierowca wywiózł nas w przeciwnym kierunku, choć zapewniał, że jedzie na stare miasto. Musimy się zatem przesiąść. Po którkim spacerze łapiemy kolejnego busa, tym razem jedziemy w środku, razem z kilkunastoma innymi osabami. Miejsc siedzących brak, ogromny ścisk. Stoimy zgnieceni, w dziwnych pozacja, ale wciąż jest sympatycznie! Wszystko coraz bardziej mi się podoba.

Docieramy do Thamel - turystycznej dzielnicy Katmandu. Jesteśmy pod wrażeniem, jak Nepalczycy poradzili sobie ze skutkami trzęsienia ziemi. Po sześciu miesiącach wiele budynków jest już rozebranych, a tam gdzie stały niegdyś namioty z pomocą humanitarną, teraz widzimy puste przestrzenie. Co kawałek wciąż widać sterty gruzu po zawalonych budynkach, jednak wpisują się one w ogólny krajobraz miasta. Gdyby ktoś nie wiedział, że doszło do trzęsienia ziemi, na pewno by się nie domyślił. Katmandu wyraźnie różni się od wielkich miast, do których przywykliśmy w Europie. Szybko możemy zauważyć biedę, jaka panuje w kraju. Przy drogach co kawałek widać duże, dziekie wysypiska śmieci. Niemal na każdej ulicy wałęsają się bezpańskie psy, które szukają czegoś do jedzenia. Większość rzeczy przy drochach sprzedaje się na podłodze. Leżą na kocach bądź płachtach. Drogi są wyboiste, pełne wielkich dziur. Nepal to kraj znacznie mniej rozwinięty niż Polska. Widać to na pierwszy rzut oka.



Spacerując po Starym Mieście podziwiamy wiele pięknych budowli i jemy tradycyjne samosy, które urzekają mnie swoim smakiem. Są chrupiące i dobrze doprawione. Próbujuemy również dwóch innych nepalskich przysmaków sprzedawanych przy ulicach, jednak nie smakuja nam już tak bardzo. W zasadzie są bez smaku. Z dzielnicy Thamel wracamy na pieszo. Po 18:00 w Nepalu robi się już ciemno, więc wracamy w świetle latarni, które migoczą co kawałek. Po drodze zwiedzamy Świątynię Swoyambhu. Prowadzi do niej niezliczona ilość schodów. Na miejsce docieramy z silną zadyszką i spotykamy kilkadziesiąt małp, które pałętają się nam między nogami. Swiątynia robi na mnie duże wrażenie! Po raz kolejny jestem zachwycona. W zasadzie wszystko mnie w tym kraju zachwyca.



Do Bakrang-6 chcemy udać się we wtorek bądź środę. Musimy zorientować się, jak dokładnie wygląda sytuacja i ustalić kilka szczegółów. Udało nam się dowiedzieć, że wysokie ceny paliwa nie powinny stanowić problemu podczas budowy, ze względu na hurtowe ilości materiałów budowlanych, które będziemy kupować. Sam dowóz powinnien być raczej niskokosztowy. Dowiedzieliśmy się także, że kupując motor w Nepalu prawdopodobnie nie będziemy mogli przedostać się nim do Indii, ze względu na restrykcyjne przepisy. Musimy zatem załatwić wizy do Indii i udać się tam, by kupić motor. Nastepnie wrócimy nim do Nepalu, bo ta procedura nie stanowi już problemu na granicy.

W poniedziałek udamy się zatem do Ambasady Indii, by zorientować się, ile musimy czakać na wydanie wizy. Tego dnia spotkamy się także z naszym przyjacielem Jerzym Kostrzewą, który od soboty przebywa w Nepalu.

Pisząc tego posta siedzimy z Maciejem w pokoju, szykując się do spania. Mam ogromną nadzieję, że usnę bez problemu i zapomną o deskach, które wbijają mi się we wszystkie kości :) Wielka szkoda, że od dziecka przyzwyczajamy się do tak dużej wygody - grubych materacy i pierzastych poduszek. Wszystko, co odbiega od normy wydaje się nam przez to niewygodne, nienaturalne. Ale to tylko kwestia przyzwyczajenia, prawda?

Pozdrawiamy Was z ciepłego i pełnego słońca Katmandu! Do usłyszenia wkrótce!

Komentarze

  1. Kochana jestem straszni dumna, że tak dzielnie znosisz wszystkie trudności:) Zbieram opowieści i przede wszystkim baw się pobytem:) Widzimy się za 8 miesięcy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sylwia! Przeczytałam każdy Twój post i po prostu nie wierzę! :) Podziwiam Cię w 100% i trzymam mocno kciuki żeby wszystko się udało :) Uważaj na siebie! :* Ola Ł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostałem już zaprogramowane i wygaszony kartę bankomatową do
    wycofać maksymalnie 50000 $ dziennie przez maksymalnie 20
    dni. Jestem tak szczęśliwy o tym, bo mam kopalni w zeszłym tygodniu
    i użyłem go dostać $ 100,000. Georg Bednorz Hakerzy daje
    na karcie wystarczy, aby pomóc biednym i potrzebującym, choć jest to nielegalne, ale
    Jest coś miłego, a on nie jest niczym innym scam udając
    mieć puste karty do bankomatu. I nikt nie wpada, kiedy
    przy użyciu karty. uzyskać je od Georg Bednorz hakerów. Wystarczy wysłać e-mail
    do georgbednorzhackers@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy cierpisz finansowo lub potrzebujesz pilnie gotówki, aby zapłacić rachunki? nie martw się więcej, bo nie jest z dala można zarobić pieniądze bez stress.You mogą zmienić swoje życie w ciągu zaledwie 18 godzin. kontaktowy (nieograniczona liczba hakerów) dla pusty [ATM SMART CARD] dzisiaj i być wśród tych szczęśliwców, którzy korzystają z tej karty. Ten PROGRAMMED puste ATM kart inteligentnych jest zdolny do włamania do dowolnego bankomatu, w dowolnym miejscu na świecie. Muszę o tym Puste karty ATM, kiedy szukając pożyczki pożyczkodawcy w Internecie około miesiąca ago..It naprawdę zmienił moje życie na dobre i teraz mogę się z moją rodziną. Najmniej pieniędzy mam w ciągu dnia z tej karty wynosi około $ 5000. Codziennie mam wystarczająco dużo pieniędzy, aby dbać o mojej rodzinie. Chociaż jest nielegalne, nie ma ryzyka, że ​​zostaną złapani, ponieważ został zaprogramowany w taki sposób, że nie jest zdolny, a także to czyni CCTV bezużyteczne podczas cofania szczegóły money..For jak zdobyć kartę dziś , napisz hakerów na ten e-mail: unlimitedhackersnetwork@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Enriquecerse hoy y correr el riesgo de transformar su propia vida.
    Obtener una tarjeta de cajero en blanco hoy (MR MORGAN WEBB) y estar entre los afortunados que se benefician de esta tarjeta. Esta tarjeta ATM en conjunto blanco es capaz de hackear en cualquier ATM en cualquier parte del mundo. Tengo que saber acerca de esta tarjeta de cajero automático cuando estaba buscando trabajo en línea hace un mes .. Realmente ha cambiado mi vida para siempre y ahora puedo decir que soy rico porque soy un testimonio vivo. Cuanto menos dinero consigo en un día con esta tarjeta es $ 3,000. Cada ahora y entonces guardan el bombeo de dinero en mi cuenta. Aunque ilegal, no hay riesgo de ser atrapado, ya que está programado para que no pueda rastrear, pero también tiene una técnica que hace imposible que el CCTV para detectar you.For detalles sobre cómo obtener el suyo hoy en día, los hackers de correo electrónico : Morganwebbhack@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. The only genuine ATM cloned card vendor which i have tested and confirmed. I met this hacker online and emailed him about the BLANK ATM CARD. I was in trouble financially two weeks ago so i told him i need one asap. I western union some money to him and to my greatest shock, the card was shipped to me in 24 hrs. I've used it to withdraw $ 44,000 already, $ 4000 daily . Since then I've been able to get money freely with no pin. Contact their email if you truly need this card. (martinshackers22@gmail.com , martinshackers22@gmail.com)....THIS IS REAL.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam już zaprogramowaną pustą kartę ATM, aby wycofać maksymalnie
    50 000 USD dziennie przez maksymalnie 20 dni. Cieszę się z tego
    Bo mam ostatni tydzień i używałem go, aby otrzymać 100 000 USD. Pan
    Rick wydaje kartę tylko po to, aby pomóc biednym i potrzebującym
    Jest nielegalne, ale to jest coś miłego i nie jest jak inne oszustwo
    Udając, że mają puste karty bankomatu. I nikt się nie złowiesz, kiedy
    Używając karty. Dostać od ciebie. Wystarczy wysłać jej e-maila na {rickatmcardoffer@gmail.com}

    OdpowiedzUsuń
  8. Hello, Apply and get qualify for a low interest rate 1% and easy process. Contact me for more info. Thank you.
    Please Only serious inquiries.
    For more details: Contact us via Email: bdsfn.com@gmail.com
    Email: bdsfn.com@gmail.com
    Emaill: anatiliatextileltd@gmail.com
    Best Regards.
    Mrs.Emilia Fedorcakova

    Ciao, fai domanda per ottenere un tasso di interesse basso dell'1% e un processo semplice. Contattami per maggiori informazioni. Grazie
    Per favore, solo domande serie.
    Per ulteriori dettagli: Contattaci via e-mail: bdsfn.com@gmail.com
    Email: bdsfn.com@gmail.com
    Emaill: anatiliatextileltd@gmail.com
    I migliori saluti.
    Sig.Emilia Fedorcakova

    Hola, solicite y califique para una tasa de interés baja del 1% y un proceso sencillo. Contáctame para más información. Gracias
    Por favor Solo consultas serias.
    Para más detalles: Contáctenos por correo electrónico: bdsfn.com@gmail.com
    Correo electrónico: bdsfn.com@gmail.com
    Emaill: anatiliatextileltd@gmail.com
    Saludos cordiales.
    Sra. Emilia Fedorcakova

    Hallo, bewerben Sie sich und erhalten Sie einen niedrigen Zinssatz von 1% und einen einfachen Prozess. Kontaktieren Sie mich für weitere Informationen. Danke.
    Bitte nur ernsthafte Anfragen.
    Für weitere Informationen kontaktieren Sie uns per E-Mail: bdsfn.com@gmail.com
    E-Mail: bdsfn.com@gmail.com
    Emaill: anatiliatextileltd@gmail.com
    Mit freundlichen Grüßen.
    Frau Emilia Fedorcakova

    Bună ziua, Aplicați și beneficiați de o rată a dobânzii scăzută de 1% și un proces ușor. Contactați-mă pentru mai multe informații. Mulțumesc.
    Doar solicitați informații serioase.
    Pentru mai multe detalii: Contactați-ne prin e-mail: bdsfn.com@gmail.com
    Email: bdsfn.com@gmail.com
    Emaill: anatiliatextileltd@gmail.com
    Toate cele bune.
    Doamna Emilia Fedorcakova

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ✅MEET THE REAL HACKERS✅

      I Always Feel Bad Whenever we receive complaints from Clients About The Hackers They Met Before They Heard about us.
      These Days There Are alot of Hackers Online, You Just Have to Be Careful about who you meet for help, Because Some Of These People Are Scammers Pretending To be Hackers ❌❌❌
      You Can Always Identify Them With Their False Write Ups and False Testimonies Trying To Lure you Into their Arms.❌❌❌

      ✅COMPOSITE HACKS is here to Connect you with The Best Hackers Online So you can get saved from The Arms of the Fake Hackers❌❌

      ✅We have Legit Hackers and Private investigators at your service. 💻 Every member of our team is well experienced in their various niches with Great Skills, Technical Hacking Strategies And Positive Online Reviews And Recommendations💻🛠

      ✅We have Digital Forensic Specialists, Certified Ethical Hackers, Computer Engineers, Cyber Security Experts, Private investigators and more on our team. Our Goal is to make your digital life secure, safe and hassle-free.
      Some Of The Services we render includes:
      * Website hacking 💻
      * Facebook and social media hacking 📲
      * Database hacking, & Blog Cleaning🛠
      * Phone and Gadget Hacking 📲
      • CREDIT CARD Loading ( Strictly USA & UK Credit Cards Only) 💳
      * Clearing Of Criminal Records ❌
      * Location Tracking 📲
      and many More

      ✅We have a team of seasoned PROFESSIONALS under various skillsets when it comes to online hacking services. Our company in fact houses a separate group of specialists who are productively focussed and established authorities in different platforms. They hail from a proven track record Called “HackerOne” and have cracked even the toughest of barriers to intrude and capture or recapture all relevant data needed by our Clients. Some Of These Specialist Includes ⭐️ PETER YAWORSKI ⭐️FRANS ROSEN⭐️ JACK CABLE ⭐️JOBERT ABMA⭐️ ARNE SWINNEN ⭐️And More. All you Need To do is To Write us a Mail Then We’ll Assign any of These Hackers To You Instantly.

      Feel Free To Mail Us Anytime 📩

      📩 CONTACT:
      E-mail: compositehacks@gmail.com
      Hire a Hacker!
      Want faster service?
      Contact us!
      HackerOne©️LLC 2018.
      All Rights Reserved ®️

      ★We Treat Every Request With Utmost Confidentiality★

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty